Mirachowo

MIRACHOWO -W latach 1473—1772 rezydowali w tej wsi starostowie niegrodowi. Byli wśród nich Szczepańscy, Szczawińscy,rajca gdański Linde i inni. Jak zapisano w lustracji w 1565 roku: „Do tego starostwa nie masz żadnego zamku, jeno dwór w Mirakowie nad jeziorem zbudowany, w którym dworze bywały sądy ziemskie tego powiatu szlachty, której niemało jest”. Ów starościński dwór nie przetrwał, czytaj dalej »

Troche o Kaszubach

MIESIĄCE KASZUBSKIE Mają swoje odrębne nazwy, dziś już rzadko spotykane. Ale można jeszcze usłyszeć^ jak Kaszubi powiedzą o grudniu: godnik, o lutym: gr-mnicznik, o czerwcu: świętojański, a o wrześniu: świętomichalski. Nazwy te pachną starym rokiem obrzędowym i kaszubską ziemią. Oto miesiące kaszubskie W najstarszym brzmieniu:
stecznik czytaj dalej »

Miastko

MIASTKO – Rodowód Miastka nad rzeką Studzienką, dzisiejszej stolicy jednego z powiatów w województwie koszalińskim, sięga czasów, gdy dokoła ciągnęły się nieprzebyte bory, których rzadka ludność trudniła się bartnictwem. Taka dawna bartnicza osada była kolebką wsi figurującej po • raz pierwszy w dokumencie lennym z roku 1478. Była to wieś prywatna, od XVI stulecia we władaniu rodu Mas-sowów, i choć szybko rozwinęła się w dużą osadę, stanowiącą rynek handlowy dla okolicy oraz bazę usług rzemieślniczych i pełniła w zasadzie miejskie funkcje, miejskiego prawa długo miała się nie doczekać. Pod koniec XVII wieku Miastko, zwane uprzednio „miasteczkiem” — stąd jego miano, wyprzedziło w rozwoju inne pobliskie szlacheckie miasta, jak Połczyn, Polanów i Barwice. Targ i młyn ściągały tu ludzi, rozwijało się rzemiosło, zwłaszcza sukiennictwo. Kilka starych i zasobnych miasteckich familii, tak licznych, że stanowiły lwią część mieszkańców, zbuntowało się wreszcie przeciw feudalnej władzy dziedziców Masso-wów, którzy apodyktycznie rządzili miastem przez swego wójta. Mieszczanie pozwali dziedzica przed sąd panującego księcia szczecińskiego. Walka o prawa wyboru rajców, o dysponowanie pieczęcią miejską, słowem o prawo do własnej nazwy, trwała kilka dziesięcioleci. I wprawdzie mieszczanie zwyciężyli, otrzymując wyrok księcia na piśmie, ponad sto lat jednak czekali potem jeszcze na realizację tego wyroku.
Kariera Miastka i jego roa-kwit trwa niedługo. Wojny trzydziestoletnia i szwedzka pustoszą osadę i okolicę. W wyniku pokoju westfalskiego i rozbioru Pomorza Zachodniego Miastko wraz z okolicą przypada Brandenburgii. Od roku 1701, momentu koronacji księcia pruskiego Fryderyka, należy do monarchii pruskiej. Ziemia miastecka, poddana niegdyś reformacji, już od dawna gęsto kolonizowana przez osadników niemieckich, wchodzi teraz w następną fazę powolnego niszczenia rodzimej odrębności. Jeszcze do połowy XVII wieku dzisiejszy powiat był w większości kaszubski. Za Fryderyka II następuje nasilenie akcji wynaradawiającej. Lud broni się przed tym, istnieją nawet świadectwa łączenia się z nim części szlachty pomorskiej w walce o ojczysty język. Tradycja przekazała wspomnienie o miastko zwane ongiś „miasteczkiem”
niejakim Pirchu, dziedzicu Jaworów, który podsłuchiwał wieczorami rozmowy czeladzi, a gdy usłyszał kogoś mówiącego po . niemiecku, „dawał mu kańczugiem lekcję kaszubskiego”… A jednak w końcu XVIII stulecia już tylko w północnej części miasteckiego ludność kaszubska była w przewadze. Najdłużej opierały się ziemie sąsiadujące z Kaszubami bytowski-mi. Jeszcze w roku 1860 Bismarck pisał o majątku swojej żony: „Barnowiec leży tuż koło Polski, najbliższym miastem jest Bytów; w nocy słychać wycie wilków i Kaszubów… Mówi się tutaj po polsku”.
Samo Miastko, rezydencja władz powiatowych od roku 1843, zostało konsekwentnie zniemczone. Po traktacie wersalskim pozostało, jak wiadomo, w granicach Niemiec. Jako powiat nadgraniczny miała być ziemia miastecka „bastionem obrony niemieckiej narodowości przeciwko Polsce”. Smętnie gospodarowali ówcześni władcy w owym „bastionie”. Panowała bieda, nie-doinwestowane rolnictwo u-padało, królowało tu bezrobocie. Nowi osadnicy domagali się prawa powrotu w głąb Rzeszy. W czasie ostatniej wojny hitlerowcy bali się jak ognia kontaktów swego „bastionu” z sąsiednimi Kaszubami bytowskimi, których
krewniacy pozostali jeszcze w północno-wschodniej części miasteckiego. Po roku 1945 bardzo wielu Kaszubów z gdańskiego i bydgoskiego o-siedliło się na ziemi miasteckiej. Przybyli tu też repatrianci zza Buga i przesiedleńcy ukraińscy. Jak i na innych ziemiach zachodnich, dokonał się powolny proces integracji. To, co ‘przetrwało z rodzimej kultury kaszubskiej, wyraża się w tradycyjnych formach sztuki ludowej.
Dla turystów w miasteckim piękne, jeszcze nieprzeludnio-ne i nieprzetarte do końca szlaki. Choćby ten krainą lasów i jezior, z Człuchowa przez MIASTKO
Rodowód Miastka nad rzeką Studzienką, dzisiejszej stolicy jednego z powiatów w województwie koszalińskim, sięga czasów, gdy dokoła ciągnęły się nieprzebyte bory, których rzadka ludność trudniła się bartnictwem. Taka dawna bartnicza osada była kolebką wsi figurującej po • raz pierwszy w dokumencie lennym z roku 1478. Była to wieś prywatna, od XVI stulecia we władaniu rodu Mas-sowów, i choć szybko rozwinęła się w dużą osadę, stanowiącą rynek handlowy dla okolicy oraz bazę usług rzemieślniczych i pełniła w zasadzie miejskie funkcje, miejskiego prawa długo miała się nie doczekać. Pod koniec XVII wieku Miastko, zwane uprzednio „miasteczkiem” — stąd jego miano, wyprzedziło w rozwoju inne pobliskie szlacheckie miasta, jak Połczyn, Polanów i Barwice. Targ i młyn ściągały tu ludzi, rozwijało się rzemiosło, zwłaszcza sukiennictwo. Kil-

ka starych i zasobnych miasteckich familii, tak licznych, że stanowiły lwią część mieszkańców, zbuntowało się wreszcie przeciw feudalnej władzy dziedziców Masso-wów, którzy apodyktycznie rządzili miastem przez swego wójta. Mieszczanie pozwali dziedzica przed sąd panującego księcia szczecińskiego. Walka o prawa wyboru rajców, o dysponowanie pieczęcią miejską, słowem o prawo do własnej nazwy, trwała kilka dziesięcioleci. I wprawdzie mieszczanie zwyciężyli, otrzymując wyrok księcia na piśmie, ponad sto lat jednak czekali potem jeszcze na realizację tego wyroku.
Kariera Miastka i jego roa-kwit trwa niedługo. Wojny trzydziestoletnia i szwedzka pustoszą osadę i okolicę. W wyniku pokoju westfalskiego i rozbioru Pomorza Zachodniego Miastko wraz z okolicą przypada Brandenburgii. Od roku 1701, momentu koronacji księcia pruskiego Fryderyka, należy do monarchii pruskiej. Ziemia miastecka, poddana niegdyś reformacji, już od dawna gęsto kolonizowana przez osadników niemieckich, wchodzi teraz w następną fazę powolnego niszczenia rodzimej odrębności. Jeszcze do połowy XVII wieku dzisiejszy powiat był w większości kaszubski. Za Fryderyka II następuje nasilenie akcji wynaradawiającej. Lud broni się przed tym, istnieją nawet świadectwa łączenia się z nim części szlachty pomorskiej w walce o ojczysty język. Tradycja przekazała wspomnienie o
275
Miastko zwane ongiś „miasteczkiem”
niejakim Pirchu, dziedzicu Jaworów, który podsłuchiwał wieczorami rozmowy czeladzi, a gdy usłyszał kogoś mówiącego po . niemiecku, „dawał mu kańczugiem lekcję kaszubskiego”… A jednak w końcu XVIII stulecia już tylko w północnej części miasteckiego ludność kaszubska była w przewadze. Najdłużej opierały się ziemie sąsiadujące z Kaszubami bytowski-mi. Jeszcze w roku 1860 Bismarck pisał o majątku swojej żony: „Barnowiec leży tuż koło Polski, najbliższym miastem jest Bytów; w nocy słychać wycie wilków i Kaszubów… Mówi się tutaj po polsku”.
Samo Miastko, rezydencja władz powiatowych od roku 1843, zostało konsekwentnie zniemczone. Po traktacie wersalskim pozostało, jak wiadomo, w granicach Niemiec. Jako powiat nadgraniczny miała być ziemia miastecka „bastionem obrony niemieckiej narodowości przeciwko Polsce”. Smętnie gospodarowali ówcześni władcy w owym „bastionie”. Panowała bieda, nie-doinwestowane rolnictwo u-padało, królowało tu bezrobocie. Nowi osadnicy domagali się prawa powrotu w głąb Rzeszy. W czasie ostatniej wojny hitlerowcy bali się jak ognia kontaktów swego „bastionu” z sąsiednimi Kaszubami bytowskimi, których
te*
sx
276 krewniacy pozostali jeszcze w północno-wschodniej części miasteckiego. Po roku 1945 bardzo wielu Kaszubów z gdańskiego i bydgoskiego o-siedliło się na ziemi miasteckiej. Przybyli tu też repatrianci zza Buga i przesiedleńcy ukraińscy. Jak i na innych ziemiach zachodnich, dokonał się powolny proces integracji. To, co ‘przetrwało z rodzimej kultury kaszubskiej, wyraża się w tradycyjnych formach sztuki ludowej.
Dla turystów w miasteckim piękne, jeszcze nieprzeludnio-ne i nieprzetarte do końca szlaki. Choćby ten krainą lasów i jezior, z Człuchowa przez Biały Bór, Sępolno Wielkie, Żydowo, Polanów i Sławno do Darłowa lub Jarosławca. Albo spływ kajakowy Studnicą i Wieprzą do Darłówka. do Darłowa lub Jarosławca. Albo spływ kajakowy Studnicą i Wieprzą do Darłówka.

Merki

MERKI- Merk to rysunek geometryczny, znak własnościowy na sprzęcie rybackim, po którym rybacy poznawali swoje sieci zastawione w morzu. „Merki nie łżą” — mówi przysłowie. Składały się one z kresek poziomych, pionowych i ukośnych i były na ogół rzeźbione, cięte, ryte lub kute, aby rysunek nie czytaj dalej »

Menu kaszubskie


MENU KASZUBSKIE
Podstawowym posiłkiem na wsi kaszubskiej są bulwy (kartofle) z mlekiem i szpyr-kami. Bulwy muszą być u-gniecione, mleko często jest maślanką, a szpyrki to topiona słonina ze skwarkami. Zimą używana jest również inna specjalność kaszubska: „gęsó okrasa” — gęsina siekana wraz z kośćmi i solona W skrzynówku, czyli drewnianej niecce. Tradycyjną potrawą jest tatóe krupnik gotowany razem z kartoflami. czytaj dalej »

Franciszek Menczykowski

MENCZYKOWSKI
Każda rzeźba Franciszka Menczykowskiego z Czerska ma swoją opowieść. Twórca te opowieści snuć może bez końca i bez końca można słuchać, jak mówi o ludziach, zwyczajach, wydarzeniach i wierzeniach sprzed lat, które Utrwala w drewnie. Ulubionym tematem i rzeźb, i opowieści mistrza Franciszka są kaszubskie diabły czytaj dalej »